Blog

Odpowiedzialni za własną naukę

Czasem słyszę, jak rodzice mówią: „Ach, żeby to moje dziecko wzięło odpowiedzialność za siebie. Żeby było bardziej zdyscyplinowane, chciało się uczyć, a nie tylko wypełniało polecenia, a głównie się migało”.

Czy to jest tylko pobożne życzenie? Czy tych rodziców ponosi fantazja i snują nierealne wizje? Mam na ten temat swoje zdanie. Uważam, że człowiek – mały, czy duży – potrafi doskonale wziąć odpowiedzialność za siebie: za swój rozwój, swoje dobro, plany, naukę. Tylko trzeba mu na to pozwolić.

Jeśli zależy nam na tym, że by nasze dzieci uczyły się odpowiedzialności – musimy ją najpierw wypuścić z rąk. Jeśli ktoś ma wziąć na siebie odpowiedzialność – ktoś inny musi ją oddać.

Znajoma nauczycielka opowiadała mi ostatnio, że postanowiła pójść na wywiadówkę do szkoły syna w klasie maturalnej. Jakież było jej zdumienie, kiedy wychowawczyni syna poleciła rodzicom wyciągnąć kajeciki i zapisać, o czym dzieci powinny pamiętać przed maturą. Dzieci, czyli ludzie dziewiętnastoletni z czynnym prawem wyborczym. Czy tak traktowani uczniowie opuszczą szkołę przygotowani do dorosłego życia? Jedna z licealistek powiedziała mi kiedyś: dorośli najpierw latami mówią nam, kiedy mamy prawo zrobić siusiu, a potem wymagają od nas, żebyśmy nagle tuż po maturze stali się odpowiedzialni za swoje życie.

Czy można inaczej? Ależ oczywiście. Niedawno miałam okazję być na dniu otwartym w jednej z holenderskich szkół w Amersfoort, realizującej program The Leader in Me. Cała wizyta zorganizowana była przez dzieci, dorośli pełnili w najlepszym wypadku rolę statystów. Spędziłam półtorej godziny pod opieką bardzo kompetentnego dziewięciolatka, który – zgodnie z ustaloną przez dzieci agendą – oprowadził mnie po szkole, odpowiedział na wszelkie pytania i wyjaśnił wątpliwości. Jego koleżanki i koledzy z klasy dbali o nasz komfort, częstowali kawą z termosu i ciasteczkami. Pękali z dumy opowiadając, jak funkcjonuje ich szkoła. Każde z nich czuło się ekspertem w swojej dziedzinie – no bo któż wie o szkole więcej niż dzieci? Nie było porównywania ani migania się, tylko duma z pełnionej funkcji i zupełnie dorosła odpowiedzialność.

W takiej szkole nie tylko od święta oddaje się dzieciom głos i przekazuje odpowiedzialność. Normą jest „odwrócona wywiadówka”, prowadzona przez dzieci dla rodziców pod dyskretną opieką nauczyciela. Dzieci, przejęte i dumne, opowiadają rodzicom, czego się ostatnio nauczyły. Pokazują literki i szlaczki, raportują, jakie poczyniły postępy w opanowaniu tabliczki mnożenia. Przy takim podejściu do edukacji nie ma w ogóle przestrzeni na porównywanie uczniów czy wyciąganie średniej z ocen klasy. Rodzic jest zainteresowany tym, czego nauczyło się jego dziecko; dziecko jest przejęte własną odpowiedzialnością za naukę i postępy.

Powiecie, że dobrze mają w tej Holandii? W Polsce może być tak samo. Polskie dzieci z równą ochotą wezmą odpowiedzialność za swoją pracę, naukę, rozwój. Trzeba im tylko na to pozwolić. W Polsce także realizowany jest program The Leader in Me, oparty na 7 nawykach skutecznego działania Stephena R. Covey’a, zaadaptowanych dla potrzeb edukacji. Nasza firma FC EDU odpowiada za jego wdrażanie w polskich szkołach. Jeśli chcecie dowiedzieć się o warunki przystąpienia do programu, zapraszam do kontaktu.

 

 

 

Autor:

nauczycielka, tutorka, szefowa FC EDU

Dodaj komentarz