Blog

Nawyk drąży skałę. Jak drobne zmiany mogą wpłynąć na nasze życie.

Pamiętam, jakie wrażenie zrobił na mnie jeden szczegół, który dostrzegłam wiele lat temu w ruinach rzymskiego miasta Timgad w północnej Afryce.

Z drogi, rydwan jedzie!

Było popołudnie, prażące od rana słońce chyliło się ku zachodowi zabarwiając niebo pomarańczową łuną. Zwiedzaliśmy rozległe ruiny doskonale zachowanej metropolii z II wieku naszej ery. Ale to nie świątynie czy amfiteatr na 4 tysiące widzów zapadł mi w pamięć. Do dziś pamiętam koleiny, jakie w kamiennych płytach ulicy wyżłobiły przed osiemnastoma wiekami koła rydwanów na niewielkim zakręcie w pobliżu Łuku Trajana. Patrzyłam na nie poruszona świadomością, że tu naprawdę żyli ludzie. Tędy spieszyli na ważne spotkania, tędy wieźli potrzebne przedmioty. Ileż razy koła musiały uderzyć w to właśnie miejsce kamiennych bloków! Ile trzeba było powtórzeń, zanim w gładkiej jezdni pojawiły się głębokie żłobienia? Z czasem pewnie rydwany jechały tędy jak tramwaj po szynach; koła uwięzione w koleinach dodatkowo je pogłębiały. Ten szczegół podziałał na moją wyobraźnię znacznie silniej niż widok imponujących mozaik czy monumentów.

Nawyk jeżdżenia rydwanami o stałym rozstawie kół pozostawił trwały ślad w kamiennych ulicach Timgadu.
Nawyk jeżdżenia rydwanami o stałym rozstawie kół pozostawił trwały ślad w kamiennych ulicach Timgadu.

Mieszkańcy Timgadu mieli nawyk jeżdżenia przez bramę Łuku Triumfalnego rydwanami o stałym rozstawie kół.

Ślady kolan na wapieniu

Ludzie mają różne nawyki. Schodząc po stromych schodach trzymamy się poręczy, która z czasem staje się śliska i wypolerowana. W sanktuariach wapienne stopnie wiodące do ołtarzy noszą ślady milionów kolan, od których gładka powierzchnia zmienia się w pofalowaną i pełną wgłębień. Tak samo, jak kropla drąży skałę, tak samo ludzie zostawiają w przestrzeni ślady swojej bytności. Na przykład wydeptują ścieżki w trawnikach, gdy nawykowo idą do domu krótszą trasą. Zanim usiadłam do pisania tego tekstu nawyk kazał mi unieść wieko laptopa prawą ręką od strony lewego brzegu komputera. W tym miejscu obudowa jest lekko matowa, zaś szczelina między ekranem a klawiaturą o milimetr szersza. To mój nawyk, powtarzany wiele razy każdego dnia. Potrafi wyżłobić kamień, stop metalu, beton.

Osoby po kontuzji jednej nogi robią na tej drugiej, zdrowej nawet 200 kroków więcej każdego dnia.
Osoby po kontuzji jednej nogi robią na tej drugiej, zdrowej nawet 200 kroków więcej każdego dnia.

Osoby po urazach jednej nogi odruchowo, kierując się nawykiem oszczędzania kontuzjowanej kończyny, zaczynają spacer od zdrowej nogi. Zdrową nogą przestępują przeszkodę czy wchodzą na schodek wiodący do sklepu. Jeśli ten nawyk nie zostanie wykorzeniony podczas rehabilitacji, utrwala się. Szacuje się, że osoba po urazie jednej nogi robi każdego dnia do 200 kroków dziennie więcej na zdrowej nodze. Jaki jest tego efekt? Można go zmierzyć. Obwód zdrowej i chorej nogi w tym samym miejscu uda albo łydki może się różnić nawet o kilka centymetrów. 200 kroków dziennie to dla zdrowej nogi siłownia, 200 kroków mniej dla nogi chorej to bezczynność, która ją osłabia.

Co pamiętają nasze mięśnie?

O tym, jaki wpływ mają nawykowe reakcje na nasze ciała przeczytacie m.in. w ciekawym artykule „Emocje zawieszone w ciele. Jak napięcia z dzieciństwa kształtują naszą sylwetkę?” autorstwa Diany Nowek. Przybliża on niektóre wątki teorii Alexandra Lowena, słynnego psychiatry i psychoterapeuty. Zgodnie z nią wnikliwa obserwacja tego, jaką przyjmujemy postawę ciała, pozwala na swoistą archeologię doświadczeń naszego życia. Z ułożenia ramion czy ustawienia miednicy wnioskować można jeszcze więcej, niż z oglądania kolein po kołach rydwanów w starożytnym Timgadzie. Za nawykiem idą liczne powtórzenia. Pogłębia się wgłębienie w skale. Utrwala układ mięśni, zastygłych w ciele emocji.

Nawyk dobrego życia

Nawyk to potężna siła, której działania na co dzień zwykle nie zauważamy. Mała zmiana nawyku może wywołać wielką zmianę w naszym życiu. W metodzie 7 nawyków Stephena Covey’a, której uczymy w FC EDU, wszystko zaczyna się od wypracowania w sobie nawyku proaktywności. Proaktywność to odruchowa chęć działania, gotowość podejmowania wyzwań i dostrzegania pozytywnych aspektów zdarzeń. Covey zakłada, że nikt nie jest skazany na pesymizm. Jeśli odruchowo stwierdzasz, że szklanka jest w połowie pusta, możesz wyrobić w sobie nawyk dostrzegania, że jednakowoż jest ona także w połowie pełna. Masz wybór. Osobę, która wyjątkowo cię denerwuje, a z którą codziennie się kontaktujesz, możesz uznać albo za uosobienie twojego życiowego pecha, albo za swojego osobistego trenera cierpliwości. Nad rozlanym mlekiem możesz płakać, albo szybko wytrzeć je ścierką i zapomnieć o problemie.

To zależy od ciebie, jak podchodzisz do trudnych spraw. Jaki masz w tym względzie nawyk.

Celem działania naszej firmy jest to, by w dzieciach zaszczepiać nawyki, które ułatwią im lepsze życie i sprawniejsze współdziałanie z innymi. Zależy nam na tym, by w polskich szkołach (podobnie jak w wielu systemach edukacji na świecie) uczyć nie tylko ułamków i rozbioru zdania. Ale także kreatywnego podchodzenia do wyzwań, planowania, ustawiania hierarchii działań, negocjowania rozwiązań dobrych dla wszystkich stron sporu, dbania o wspólne dobro, komunikacji opartej na szacunku i empatii, pracy zespołowej i wreszcie – codziennego dbania o swoje zdrowie (fizyczne i emocjonalne). Im wcześniej zaszczepi się takie nawyki, tym lepiej dla dzieci. Tym lepiej dla nas wszystkich.

Zapraszamy do kontaktu i poznania naszego programu dla szkół The Leader in Me.

 

Autor:

redaktorka serwisu FC EDU

Dodaj komentarz