Blog

Moje dziecko nie chce się uczyć

Kto z was nigdy nie stwierdził znużony: „Moje dziecko nie chce się uczyć”, niechaj dalej nie czyta.

A jeśli ktoś uważa, że autorka nie wie, o czym pisze, bo jej własne dzieci kochają odrabianie lekcji i wkuwanie do sprawdzianów – to się myli. Moje dzieci są dość normalne, to znaczy nie wszystko w szkole im się podoba.

Nie sprzedam wam gotowej recepty, po której córki i synowie popędzą do zeszytów i książek. Nie ma w wychowaniu gotowych recept. Ale są pewne kwestie, które warto rozważyć.

Co to znaczy „nie chce się uczyć”?

Najpierw warto ustalić, co to znaczy, że dziecko nie chce się uczyć. Zapewne chciało się uczyć gryźć grzechotki, pełzać, siadać, wstawać. Chciało także uczyć się kopać piłkę, jeść spaghetti, używać telefonu. Założę się, że nadal chce uczyć się wielu rzeczy – zależnie od wieku: jeździć na deskorolce, lepiej grać w ulubioną grę, urządzać imprezy, malować paznokcie, robić zdjęcia, rzucać do kosza. Pytanie, czy chce się uczyć tego, co ma zadane do nauczenia w domu, po wielu godzinach lekcji w szkole.

Do czego potrzebna jest szkoła?

Zanim zaczniesz wymagać od dziecka czegokolwiek w zakresie nauki, zastanów się nad sobą. Jak mawiał Stephen R. Covey: zawsze zaczynaj od siebie. Czym była i jest dla ciebie szkoła, nauka, pozyskiwanie wiedzy? Jak to się zmieniało? Czy dziś pamiętasz, jakie miałaś lub miałeś oceny na świadectwie w piątej klasie szkoły podstawowej? A nawet – na maturze? Czy wpłynęły na to, jakim dziś jesteś człowiekiem, co robisz, jak zarabiasz? Jakie wspomnienia wiążą się ze szkolnymi sukcesami i porażkami? Czy w szkole ważna była nauka czy bardziej rówieśnicy, wycieczki, przerwy?

Innymi słowy – czy właśnie nie wymagasz od dziecka uczenia się czegoś, co tak właściwie nie jest mu niezbędne do szczęścia?

Edukacja odbywa się nie tylko w szkole. A szkoła to nie tylko klasyczna edukacja – uczenie się praw i zasad związanych z konkretnymi przedmiotami. Rozmawiaj z dzieckiem o tym, czego nie lubi w szkole. A co w szkole jest dobre. Co mu się podoba – i dlaczego? Dowiesz się, na co dla twojego syna lub córki ma duże znaczenie. Może nie lubi matematyki, ale jest typem człowieka zorientowanego na relacje i cieszą go tylko te chwile, gdy dzieje się coś dobrego i ciekawego między ludźmi? Może czeka tylko na przerwę, by słuchać ulubionej muzyki? Albo znośne są tylko te dni, kiedy ulubiony pan od przyrody przeplata żartami ciekawe opowieści?

Photo by ANDRIK LANGFIELD PETRIDES on Unsplash
Photo by ANDRIK LANGFIELD PETRIDES on Unsplash
Kto u was odpowiada za naukę?

Kiedy już przemyślisz to wszystko, pomyśl o tym, że twoje dziecko to osobny człowiek, nie przedłużenie ciebie. Nawet jeśli ty wspaniale wspominasz doświadczenia z chemii, twoje dziecko nie musi ich lubić. Jeśli masz na koncie wygraną olimpiadę z polskiego, twoje dziecko może się interesować zupełnie czym innym. Jego sukcesy nie są twoim sukcesem, a jego porażki nie świadczą o tobie jako o rodzicu.

Jeśli uda ci się to naprawdę w sobie poczuć – taką zgodę, by oddać odpowiedzialność za naukę dziecku – to jesteś na dobrej drodze. Żeby ktoś (dziecko) wziął odpowiedzialność za swoją naukę, drugi człowiek (rodzic) musi ją mu oddać. To znaczy – porozmawiać z dzieckiem, zapowiedzieć, że to koniec kontrolowania, sprawdzania i przypominania. A potem dotrzymać słowa. Dziecko może cię poprosić o pomoc, gdy napotka trudności w rozwiązaniu zadania albo nie uda mu się wypożyczyć szkolnej lektury. Ale to ma być jego prośba. To ono zarządza swoimi sprawami, raz lepiej, raz gorzej. Pytając syna lub córkę: „Lekcje odrobione? Do sprawdzianu się uczysz?” – wchodzisz w rolę nadzorcy. Nie pozwalasz zmierzyć się z nauką odpowiedzialności za siebie.

Czy nauka wiąże się z fascynacją?

Zasady nauczania w szkole niemal nie zmieniły się od XIX wieku. Dzieci nadal siedzą w ławkach i co 45 minut zmieniają temat lekcji, narzucony odgórnie przez dorosłych (system, podstawę programową, grafik). Nadal – choć wiemy już mnóstwo o tym, jak mózg przyswaja i przetwarza informacje. Niezwykle trudno jest utrzymać tzw. uwagę ukierunkowaną i nią zarządzać. Układ nerwowy się szybko męczy, zainteresowanie słabnie, pojawia się zmęczenie i zniechęcenie.

Zupełnie inaczej dzieje się, gdy umysł jest w stanie fascynacji. Richard Louv, autor świetnej książki „Ostatnie dziecko lasu” (wyd. Relacja) opisuje wpływ przebywania w naturze – wśród roślin, zwierząt, form geologicznych – na proces pozyskiwania wiedzy. To właśnie fascynacja sprawia, że uczą się dużo więcej niż na nudnych lekcjach.

Richard Louv, „Ostatnie dziecko lasu”, wyd. Relacja

Rozumiem, że współczesne dzieci nie mają wielu okazji do nauki w terenie. Ale może warto im je stwarzać? Naciskać na szkołę, by uczniowie jak najwięcej wychodzili zza pulpitów i szli poznawać piękno świata, zwiedzać, oglądać, dotykać? Do takiej nauki nie trzeba nikogo zmuszać. Dzieci ze swej natury są ciekawe świata, nie lubią tylko nudy. A szkoła często śmiertelnie je nudzi.

Jakie relacje panują w szkole?

U podstaw dobrej edukacji leży relacja uczeń-nauczyciel. Pamiętasz swój ulubiony przedmiot szkolny? Jakie emocje wzbudzał w tobie prowadzący go nauczyciel?

Trudno wymagać, by dziecko lubiło odrabiać lekcje zadane przez nielubianego nauczyciela. Dorośli przecież mają tak samo. Dla dobrego, życzliwego i zdolnego szefa pracujemy z chęcią. Dla tyrana nie chcemy kiwnąć palcem. A przecież mamy o wiele lepszą sytuację: za naszą pracę dostajemy pieniądze, a jak nam się bardzo nie podoba, szukamy innej posady. Dzieci harują nie dostając nic w zamian, chodzą do szkoły dlatego, że mają taki obowiązek, a nie dlatego, że tak postanowiły pokierować swoją karierą.

Jeśli dziecko bardzo nie lubi uczyć się jakiegoś przedmiotu, warto bardzo dyskretnie, a zarazem wnikliwie zbadać, jakie są przyczyny. Może czuje się gorzej traktowane. Warto o tym porozmawiać: najpierw z dzieckiem, potem z nauczycielem. Nie chodzi o „robienie awantury”, ale spokojną rozmowę. Nauczyciel może zupełnie nie zdawać sobie sprawy z problemu.

Jak rozbudzasz ciekawość?

Z zachęcaniem do nauki jest podobnie jak z modelowaniem innych nawyków. Jeśli chcemy dziecko nakłonić do jedzenia warzyw, jedzmy warzywa. Jeśli chcemy zaszczepić miłość do sportu, uprawiajmy razem sport. Dziecko które widzi rodziców czytających, dyskutujących, chłonących wiedzę z różnych źródeł, uczących się obcych języków – ma dobry wzór do naśladowania. Pod warunkiem, że mama albo tata będą o swoim uczeniu się mówić z przyjemnością, że czasem opowiedzą o tym, czego ciekawego się dowiedzieli, do czego przydała im się nowo zdobyta umiejętność.

***

Photo by Cel Lisboa on Unsplash

Firma FC EDU realizuje w szkołach program wychowawczy z zakresu kompetencji osobistych i społecznych – Leader in Me. Jeśli chcesz, żeby Twoje dzieci albo Twoi uczniowie uczyli się odpowiedzialności, proaktywności, wyznaczania celów, ustalania priorytetów, negocjowania, empatii, umiejętności komunikacyjnych, pracy zespołowej oraz codziennej troski o siebie – napisz do nas.

Już wkrótce o tym, jak uczyć stawiania celów. Zaglądajcie na nasz blog.

Autor:

redaktorka serwisu FC EDU

1 komentarz

  • / Odpowiedz

    Ja na szczęście nie ma problemów z nauką mojego dziecka. Wiele razy mówiłam dlaczego się uczy i po co mu to wszystko. Chyba zadziałało 🙂

Dodaj komentarz