Blog

Koncert życzeń, czyli jak być mistrzem

Be a light, not a judge. Be a model, not a critic.

Bądź światłem, a nie sędzią. Bądź przykładem, nie krytykiem.

Stephen R. Covey

 

Zapytałam ostatnio na spotkaniu z Rodzicami:

– Czego Państwo chcecie dla swoich dzieci? Na czym Wam szczególnie zależy? Co chcielibyście im dać w posagu na dalsze życie?

I oto co usłyszałam:

– Żeby się ogarnął i wiedział, gdzie co ma – powiedział Tatuś w rozchełstanym sweterku.

– Żeby potrafiła współpracować z innymi – rozmarzyła się Mamusia z dzieckiem na ręku.

– Żeby umiał się dogadywać z ludźmi, nie dawał sobie skakać po głowie, ale jednocześnie sam nie był agresorem – zamyśliła się Pani w Okularach.

– Żeby nie rzucał wszystkiego w połowie, potrafił wytrwać mimo trudności – dorzucił Pan z brzuszkiem.

– Żeby miała odwagę odmówić – szepnęła Mamusia, która wcześniej wyciągnęła z torebki trzy telefony (w tym dwa służbowe) i z przepraszającym uśmiechem położyła je na ławce.

– Jeszcze… żeby były szczęśliwe – powiedziała z nieśmiałym uśmiechem Starsza Pani, która siedziała w pierwszym rzędzie.

No właśnie. Sama jestem rodzicem i wiem, że na tak postawione pytanie odpowiedziałbym podobnie: chciałabym, żeby moje dzieci były odważne, ale nie agresywne, uporządkowane, ale otwarte na nowości, dogadujące się, ale nie nadmiernie ulegające wpływom, ale przede wszystkim… szczęśliwe i zadowolone ze swojego życia, jakie by ono nie było. A przecież wiemy, bo już trochę przeżyliśmy, że w życiu bywa różnie.

Pytanie: czy możemy zagwarantować swoim dzieciom szczęście? Odpowiedź jest oczywista – nie możemy. Czy to powód, żeby usiąść i zalać się łzami? – niekoniecznie.

Możemy wyposażyć je w kompetencje. Możemy im przekazać – że się tak wyrażę – oprogramowanie, które pozwoli im lepiej radzić sobie z wyzwaniami, planować czas, dogadywać się z ludźmi, twórczo spędzać życie, współpracować i odpoczywać. Nie, nie zagwarantuje im to szczęścia, ale da potężną pomoc w chwilach zwątpienia, wyzwań i trudności – da im poczucie sprawczości i zarządzania swoim życiem, poczucie, że cokolwiek się stanie, mają oparcie w sobie. Bo tak naprawdę inni są bardzo ważni, ale to my sami musimy być dla siebie najważniejszym oparciem i ostateczną instancją. To z siebie będziemy czerpać odwagę i moc do niepoddawania się w trudnych sytuacjach.

Jest takie piękne i troszkę zapomniane słowo – dzielność. Dzielność łączy w sobie odwagę w podejmowaniu wyzwań, wytrwałość i upór w dążeniu do celu, hart ducha i mężność. I tego możemy uczyć, a raczej możemy to modelować. Program The Leader in Me, którego uczymy w szkołach to odpowiedź na nieustający koncert życzeń Rodziców i Nauczycieli. To nic innego jak właśnie wpajanie życiowej dzielności, gotowości do podejmowania wyzwań, zdrowej, wewnętrznej dyscypliny i ufności we własne siły. Ale nie uczymy tych kompetencji dzieci – uczymy Nauczycieli i Rodziców a oni MODELUJĄ je wobec dzieci i młodzieży.  Dlaczego tak? Dlatego, że każdy uczeń potrzebuje mistrza. Trudno, musimy dorosnąć do mistrzostwa, zanim zaczniemy oczekiwać go od naszych dzieci.

 

Autor:

nauczycielka, tutorka, szefowa FC EDU

1 komentarz

  • Alina
    / Odpowiedz

    Witam
    Ile kosztowałoby orientacyjnie szkolenie i wprowadzenie systemu w szkole gdzie jest 18 klas i 40 osób kadry?

Dodaj komentarz