Blog

Klasa, która żyje Covey’em

O metodzie 7 nawyków skutecznego działania z Elżbietą Rakoczy, nauczycielką historii i wicedyrektorem Zespołu Szkół Społecznego Towarzystwa Oświatowego w Warszawie rozmawia Joanna Szulc

Elżbieta Rakoczy, zwolenniczka praktykowania 7 nawyków skutecznego działania
Elżbieta Rakoczy
Prowadzisz klasę wychowawczą, która od kilku lat zna i wciela w życie 7 nawyków skutecznego działania Stephena Covey’a. Jak do tego doszło?

Z teorią Covey’a zaznajomiła mnie dyrektor mojej szkoły, a zarazem bliski mi człowiek Ania Jaskólska. To osoba, która po prostu wie wszystko o życiu. Gdy zaproponowała udział w warsztatach Covey’a dla nauczycieli z naszej szkoły, od razu się zgodziłam. Warsztaty zrobiły na mnie duże wrażenie. Poczułam, że to coś dokładnie dla mnie, że to mi wyjaśnia wiele spraw w życiu, podpowiada, jak działać.

Pomyślałam, że moja klasa wychowawcza też powinna poznać 7 nawyków. Spotkałam się z rodzicami, opowiedziałam im o tym. Zgodzili się, żeby dzieci wzięły udział w warsztatach.

Rodzice dali się łatwo przekonać?

Tak. Powiedziałam im, że Covey to jest coś niezbędnego ich dzieciom do dalszego szczęśliwego życia. Zaufali mi. Myślę, że tu jest spora rola dla wychowawcy. Wdrożenie 7 nawyków skutecznego działania wymaga od niego zaangażowania, dodatkowej pracy. Ja wtedy miałam w sobie tak dużo entuzjazmu, że w ogóle nie czułam, że robię coś dodatkowego.

Ile twoi uczniowie mieli wtedy lat?

Byli w V klasie szkoły podstawowej. Nie obawiałam się, że są za młodzi, bo wiedziałam, że Covey’em można pracować nawet z przedszkolakami.

Przeszli trzydniowe warsztaty. Potem pilnowałam tego, by to, czego dowiedzieli się na warsztatach miało swoją kontynuację w codziennym życiu. Pracowaliśmy razem nad rozwiązywaniem problemów. Właściwie z czasem sami już nad tym pracowali. Nadal to robią.

W której klasie są teraz?

W III klasie gimnazjum. Nadal jestem ich wychowawczynią; w naszej szkole, która składa się ze szkoły podstawowej i gimnazjum, jest taki zwyczaj, że wychowawca prowadzi dzieci od klasy IV do końca edukacji w gimnazjum. Obserwowałam ich przez te wszystkie lata. Żałuję, że w pierwszej klasie gimnazjum nie mieliśmy przypominającego szkolenia 7 nawyków skutecznego działania. Wtedy doszło 6 osób nie znających Covey’a. Części z nich udało nam się przybliżyć taki rodzaj myślenia i działania.

Co 7 nawyków skutecznego działania dało dzieciom? Jak w praktyce przejawia się ich coveyowe myślenie?

Przykładów można podać wiele. Choćby taki: w naszej klasie uczniowie mają swoje szuflady. Są umieszczone w czterech rzędach od podłogi mniej więcej do wysokości pasa. Nikt nie chce mieć szuflad na dole, bo niewygodnie z nich korzystać. Na początku były o to spory. Ale odkąd dzieci poznały nawyk „Myśl w kategoriach wygrana-wygrana”, potrafią ustalać między sobą, kto z której szuflady korzysta. I ustalają dotąd, aż wszyscy są zadowoleni. Nikt nie ma żalu, każdy odnosi jakąś korzyść z podziału. Nauczyli się, że kompromis to nie jest coś dobrego. Są często do tego namawiani: „Odpuść, idź na kompromis”. A ja im powtarzam: „Nie, poszukaj rozwiązania, które będzie dobre dla obu stron. Nie rezygnuj, możesz zawalczyć o coś dla siebie”.

Czy coś się zmieniło w sposobie, w jaki uczniowie ze sobą rozmawiają?

Słuchają siebie uważniej. Ale też wiedzą, że to, co mówią, może być różnie odczytane, różnie zrozumiane. Wiedzą, że ważna jest intencja, a słowa nie zawsze dokładnie ją oddają. Nawet jak się bardzo zdenerwują, nawet jak sobie nagadają nieprzyjemnych rzeczy, łatwiej im się pogodzić, bo potrafią dostrzec intencję. Częściej też używają komunikatu „ja”.

Jeden z nawyków Covey’a zachęca do doceniania różnic między ludźmi i tworzenia synergii. W klasie to się udaje?

Tak. Wiedzą, kogo do jakich zadań wybrać, z czyich zasobów skorzystać, delegują zadania między siebie. Korzystają z różnych umiejętności na korzyść całej grupy.

A jak jest u nich z ustalaniem priorytetów, z planowaniem?

Wszyscy potrafią to robić, choć nie wszyscy robią.

Teraz kończą gimnazjum, wybierają liceum. Nie wszyscy już wiedzą, do której szkoły chcą iść, ale widzę, że wybór szkoły nie jest celem samym w sobie. Dla nich nauka jest narzędziem do zdobywania dalszych celów – do szczęśliwego życia.

Czy rodzice dostrzegli zmianę zachowania w swoich dzieciach?

Po warsztatach żartowali, że teraz ciągle wysłuchują wykładów o tym, co jest w życiu ważne, o tym, że trzeba mieć czas dla siebie… Ale to tak z przymrużeniem oka. Widzą, że to dzieciom dużo dało.

Czym dla Ciebie jest propozycja Covey’a?

To jest tak naprawdę naturalna droga do dojrzałości. To jest pewien sposób myślenia, który pomaga zaprowadzić porządek wewnętrzny, osiągnąć spokój. Moi znajomi twierdzą, że odkąd znam Covey’a, stałam się spokojniejsza.

Dlaczego?

Kiedyś miałam słabe poczucie bezpieczeństwa. Wydawało mi się, że musiałabym bardzo dużo zgromadzić, żeby sobie to poczucie bezpieczeństwa zapewnić. A potem okazało się, że nie potrzebuję niczego innego poza uporządkowaniem myśli i przekonań. Zrozumiałam, że to ode mnie zależy, czy osiągnę to, czego chcę. Nauczyłam się odróżniać rzeczy, na które nie mam wpływu od tych, na które mam wpływ. Wiem, że zawsze mam wybór, nawet w najtrudniejszej sytuacji – choćby w sposobie myślenia o niej. Poczułam taką wewnętrzną siłę i harmonię. Oczywiście czasem bywa trudno, szczególnie gdy w grę wchodzą emocje albo problemy rodzinne. Ale nawet w trudniejszych momentach łatwiej mi odzyskać poczucie bezpieczeństwa.

To wszystko dały ci warsztaty, które odbyłaś kilka lat temu?

To był początek. Potem trzeba dalszej praktyki, pracy nad sobą. Covey zebrał i uporządkował wiele teorii dotyczących skutecznego działania, szczęśliwego życia, porozumienia. Na warsztatach można je poznać zarówno od strony teorii jak i przećwiczyć w praktyce, w bezpiecznych warunkach. Podobne wątki znajdzie się także w coachingu, w tutoringu. Myślę, że to jest wszystko po to, by uporządkować swój sposób myślenia i działania, żeby się rozwijać. Dopiero gdy ktoś ma większe problemy, może iść na terapię.

Czy metoda Covey’a ma jakieś wady?

Wadą jest to, że 7 nawyków nie jest systemowo wprowadzane do szkół, a moim zdaniem powinno być. Dzieci z mojej klasy, kiedy spotykają się z rówieśnikami, czasem mają wrażenie, że są inne, nie pasują. Bo – chociażby – szukają pokojowych rozwiązań zamiast się przepychać, wyzywać. Ale i tu widzę, że dojrzeli. Kiedyś to bycie innym to był dla nich problem. Teraz traktują to jak wyzwanie.

 

Firma FC EDU proponuje szkołom program The Leader in Me, uczący 7 nawyków skutecznego działania. Zapraszamy do kontaktu!

 

Autor:

redaktorka serwisu FC EDU

Dodaj komentarz